O co tu chodzi?

W muzeum zabawka staje się eksponatem. Zostaje zmierzona, opisana, zbadana w kontekście historycznym. W księgach inwentarzowych nie ma ocen, czy opinii. Nie ma też miejsca na wylewne wspomnienia czy emocje. A przecież nawet najbrzydsza zabawka może stać się dziś czymś w rodzaju kotwicy czasu, wehikułu, który przeniesie zwiedzającego do czasów jego dzieciństwa. To są wartości przedmiotów, których nie da się pokazać, zmierzyć, sklasyfikować. Wystawa polskich zabawek z epoki PRL ma przywołać takie emocje, wspomnienia, wzruszenia...chcemy je zebrać i pokazać tu - w wirtualnej sali wystawy Made in Poland - zabawki z polskich spółdzielni zabawkarskich.

Oglądaj, wspominaj i pisz...buduj bloga razem z Klocki Hocki

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

O wzorowym przedszkolaku czyli wspomnienia Kasi K. vel Karpeek



Tym postem Klocki Hocki oficjalnie otwierają w Nowym Roku nowy sezon bloga Wirtualna Sala. Sobie życzymy coraz więcej czytelników, a czytelnikom dużo energii i wolnego czasu na realizację swoich planów, marzeń i pasji...
Początek Nowego Roku inauguruję wspomnieniami Kasi K., której dzieciństwo przypadło na czas lat. 80. Mieszkała wówczas w Leźnicy Wielkiej. Wszystkie nadesłane przez nią zdjęcia zostały zrobione w przedszkolu. W tle zdjęć widać półki, uginające się od ciężaru zabawek. Ech...czego tam nie ma?! Są m.in.: plastikowe samochody z Częstochowskich Zakładów Zabawkarskich i chropowate maskotki z łódzkiej "Spójni" , pluszaki ze spółdzielni "Swiętokrzyska", drewniane ciężarówki ze "Strykowianki" i lalki z krakowskiej "Pomocy", mini konewka, czołgi, parostatek... Znakomity zbiór najlepszych wyrobów zabawkarskich z ostatnich lat PRL! Kasia nie wspomina szczególnie żadnej z tych zabawek, ale w zamian za to podzieliła się z nami migawkami zapamiętanymi z dzieciństwa. Oto one:
"Ja byłam dzieckiem, które w ogóle nie niszczyło zabawek. Zasadniczy
problem polegał na tym, że miałam ich furę, a że niczego nie psułam, to
nie dawało się tej fury zredukować. Miałam takiego Mikołajka z sankami i
kiedyś te sanki się złamały. Ja oczywiście zamiast wyrzucić, to na
jakieś kleiczki utykałam. Nie dawało rady, bo te sanki były cienkie jak
kartka papieru, ale i tak nie dawałam za wygraną.
Kiedyś jak mi koleżanka pomalowała wózek i jedną lalkę mazakami, to mama
myślała, że dostanę zawału. W ogóle na dworze bardzo chętnie dawałam
innym dzieciom swoje lalki do zabawy, ale warunek był taki, że musiały
pozostawać w zasięgu mojego wzroku, bo inaczej był koniec. Pewnego razu,
gdy jedna dziewczynka poszła do domu z moją zabawką, mama musiała się w
następny dzień udać z interwencją do domu tej dziewczynki.

Z samego przedszkola pamiętam jedynie wyjadanie z tubki pasty Biały
Ząbek, robienie koralików ze śliny na włosie oraz ręczniczek, na którym
mama wyszyła mi imię. No i jeszcze to, że z moją przyjaciółką byłyśmy
bardzo grzeczne, ale strasznie dużo gadałyśmy i mówili na nas Gadalińska
i Madalińska, tylko nie wiadomo było która jest którą, przy czym obie
wolałyśmy być Gadalińską, bo ta ksywa wydawała się nam fajniejsza.
Często za to gadanie stałyśmy w kącie."


Dzis Kasia jest pasjonatką badmintona. Trenuje, gra i pod pseudonimem Karpeek pisze felietony na jego temat. Polecam:)

Kim jest dzisiaj Wojtuś? - KONKURS!!!























W związku z tym, że na blogu ostatnio cisza - wstawiając kolejne zdjęcia dziecka z zabawkami, ogłaszam jednocześnie konkurs - KIM JEST DZISIAJ CHŁOPIEC ZE ZDJĘĆ? Podpowiedzią jest już podane imię, resztę można wyczytać z rysów twarzy:). Zdjęcia zostały zrobione około 1960 r. Na fotografii z samochodem w tle widnieje ulica Sienkiewicza w Kielcach. Dodam tylko (i to kolejna podpowiedź), że chłopiec nie został strażakiem;)

REGULAMIN
1.Organizatorem konkursu i fundatorem nagród rzeczowych jest Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach.
2.Konkurs trwa od 4 grudnia 2009 r. do 10 stycznia 2010 r.
3.Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 11 stycznia 2010 r.
4.Nagrodą dla osoby, która jako pierwsza poda prawidłową odpowiedź, będzie maskotka Misia Uszatka.
5.Pomiędzy autorami pozostałych prawidłowych odpowiedzi rozlosujemy upominki - gadżety Muzeum Zabawek i Zabawy.
6.Odpowiedzi proszę wysyłać na adres mailowy do którego link znajduje się po prawej stronie bloga.
7.W konkursie nie mogą brać udziału pracownicy Muzeum Zabawek i Zabawy, a także członkowie ich rodzin.

Z życia przedszkolaków - Ewy i Izy




Tym razem dwie dziewczynki - Ewa i Iza, kuzynki Joasi Miklaszewskiej od Lowesonii. Zdjęcie zostało zrobione w 1987 r. Ze wspomnień jednej z bohaterek wiemy, że choć lubiła przedszkole, to nie znosiła przymusowego leżakowania. Zdjęcia były robione na tle regałów z zabawkami (jak widać swietnie wyposażone), a rekwizyty dla dzieci były dobierane przez fotografa.

Plastikowy miś




Oto jeden z bohaterów wystawy. Plastikowy mis, no name. Wszystko zaczęło się od tej zabawki. Wszystko, tzn. całe to zamieszanie z wystawą "Made in Poland...". Takiego misia miałam w dzieciństwie. Zabawny stworek z dużą głową i naiwnym spojrzeniem. Było to bardzo odległe wspomnienie. Do czasu. Pewnego dnia na magazynowych półkach naszego muzeum odkryłam misia na nowo. Oczywiscie ten należał do kogo innego, ale nie zmienia to faktu, że ta zwykła na pozór zabawka uruchomiła taki ciąg wspomnień, a potem pomysłów, że w końcu powstała wystawa zabawek polskich z czasów PRL. Z jednej strony są to przedmioty dużo młodsze od np. stuletnich, szlachetnych lal siedzących na wystawie obok, ale z drugiej strony w czasach, gdy zabawek "Made in Poland" mamy jak na lekarstwo, tamte peerelowskie wydają się ciekawsze i cenniejsze. Na niektórych stronach www dotyczących PRL, mis ma już miano kultowego.





fot. Monika Cybulska

Aga, lat 2



W 1974 r. Agnieszka miała 2 latka. Zdjęcie z tatą i szmacianą lalką zostało zrobione w Kielcach na Placu Wolnosci, blisko dzisiejszej siedziby Muzeum Zabawek i Zabawy.
Takie lalki były produkowane m.in. przez Spółdzielnię Pracy "Swiętokrzyska", która miesciła się w Kielcach przy ul. Kosciuszki 11.

Magda, lat 2


Jesień 1980 r. Magda dorwała zabawkę któregos ze swoich kuzynów. Widocznie plastikowy samolot był dla dwulatki bardziej atrakcyjny, niż jakakolwiek lalka.

Lowesonia


Wystawie towarzyszy promieniująca miłością Lowesonia - wielka, drewniana pudelka z brylantowymi oczami. Jej pierwowzór, plastikowa, nieprzytulna maskotka z czerwonymi oczami spogląda na zwiedzających z gabloty. Wspomnienie łódzkiej artystki, fotograficzki - Joasi Miklaszewskiej, która bała się w dzieciństwie swojej zabawki. Po latach została nią na nowo obdarowana przez grupę przyjaciół. Postanowiła więc zamienić ten strach i nienawisć w miłosć. Z nielubianej zabawki uczyniła obiekt twórczej eksploracji. Nowa wersja Soni zwiedziła całą Polskę, była również prezentowana w Tokio. Teraz promieniuje miłoscią w naszym muzeum.

Monika, lat 3


W 1982 r. Monika miała 3 latka. Do zdjęcia pozuje ze swoją ulubioną lalką Kasią.